WOJCIECH HURKA
Gdy był kilkuletnim chłopcem nie marzył by być utytułowanym sportowcem chociaż kochał sport. Zaczynał od tenisa stołowego - dostęp do tej dyscypliny sportu był łatwy, gdyż w każdej szkole były stoły. Jak każdy chłopak kochał piłkę nożną. Kariera jako piłkarza wystrzeliła, grał w wielu klubach, był powołany do kadry województwa i kadry narodowej. Ciągle było mu mało. Spróbował karate i... ugrzązł. Okazało się, ze ta dyscyplina sportu wymaga wielu poświeceń i stałej nauki. Nękały go kontuzje, co eliminowało go z prestiżowych zawodów. Nauczył się jak z tym żyć i jak wykorzystać. Dość szybko został senseiem , uczył innych i dokształcał się na różne możliwe sposoby. W ubiegłym roku, po kilku latach wytężonej pracy i nauki postanowił sprawdzić swoje umiejętności i poddał się surowej ocenie mistrzów nad mistrze. Musiał stoczyć kilka walk, pokazać nowe rozwiązania i po kilku dniach zdobył tytuł shihana. Shihan w karate to człowiek, który jest mistrzem mistrzów. On doszedł do tego ciągła nauką i walką z samym sobą.
Napisz komentarz
Komentarze