Szanowni Państwo,
Od pierwszych dni istnienia Platformy Obywatelskiej, a dziś Koalicji Obywatelskiej, stałem murem za naszymi wspólnymi wartościami. Zawsze wierzyłem, że jesteśmy ostoją normalności, bastionem wolności i demokracji, której tak bardzo brakowało nam w Polsce. Z wielkim entuzjazmem, a często i z osobistym poświęceniem, wspierałem każde nasze działanie. Dlatego dziś, pisząc te słowa, czuję nie tylko smutek, ale i głęboki, rozrywający ból. To, co dzieje się w szeregach szczecineckiej KO, nie jest już tylko lokalnym problemem – to kryzys sumienia naszego ugrupowania.
Stoimy u progu wyborów struktur powiatowych. To powinien być moment odnowy, czas wyboru lidera, który z podniesioną przyłbicą poprowadzi nas ku lepszej przyszłości. Tymczasem patrzę na szczecinecką Koalicję i widzę, że znaleźliśmy się na równi pochyłej, która prowadzi prosto w moralną przepaść.
Jak mamy patrzeć w oczy wyborcom, gdy w naszych szeregach dzieją się rzeczy niegodne?
Wyrzucanie ludzi, którzy oddali tej partii lata swojego życia i serce.
Brudne, niejasne rozgrywki, które niszczą zaufanie budowane dekadami.
Blokowanie kandydatów i kneblowanie ust tym, którzy mają odwagę myśleć inaczej.
Wspieranie „mediów", które zamiast rzetelnej informacji, sieją nienawiść i budują w naszym mieście atmosferę wojennej traumy.
Czy z takimi „ideałami" szliśmy do historycznego zwycięstwa 15 października? Czy o taką Polskę walczyliśmy na ulicach?
Serce mi pęka, gdy widzę, jak partia prodemokratyczna zaczyna stosować metody rodem z najczarniejszych scenariuszy autorytarnych. Jak inaczej nazwać cyniczne blokowanie kontrkandydatów w wyborach na szefa struktur? Czy naprawdę chcemy, by w Szczecinku – wzorem białoruskich standardów – wynik był znany przed głosowaniem? Czy Marcin Kaszewski ma zostać nam narzucony jako lokalny „baron", zanim ktokolwiek zdąży wrzucić głos do urny?
Te „kłody rzucane pod nogi", ukrywanie list członków, odsyłanie działaczy „od Annasza do Kajfasza" tylko po to, by ich zniechęcić i upokorzyć – to nie jest nasza twarz. To twarz, przeciwko której walczyliśmy przez ostatnie osiem lat!
Szczytem arogancji jest jednak usuwanie radnych z Klubu KO. Bez rozmowy, bez odwagi spojrzenia w oczy, za to za pomocą zimnego e-maila. Fakt, że w tym pośpiesznym procesie, pełnym formalnych błędów, wskazuje się osobę niemającą nic wspólnego z Klubem, jest po prostu żenujący i uwłaczający powadze urzędu.
Drodzy Liderzy, jak mamy znieść ten widok? Chcieliśmy być lekarstwem na truciznę, którą serwowała nam Zjednoczona Prawica. Dziś, w skali lokalnej, sami sięgacie po te same metody. Płakaliśmy nad hejtem z reżimowej TVP, a dziś otrzymujemy tę samą dawkę jadu z serwisu „Miasto z Wizją", który cieszy się wsparciem Marcina Kaszewskiego i Daniela Raka.
To nie jest Koalicja, w którą wierzyłem. To nie są standardy, za które ręczyłem przed moimi sąsiadami. Jeśli nie opamiętamy się teraz, stracimy coś cenniejszego niż władza – stracimy twarz i zaufanie ludzi, których nie da się odzyskać jednym e-mailem czy partyjną nominacją.
autor ZSZ


Napisz komentarz
Komentarze