Co musi się wydarzyć w 90 dni (żeby to miało sens)
W lokalnym SEO wygrywa firma, która:
- jest jednoznaczna (Google rozumie: co robisz, gdzie działasz),
- jest wiarygodna (opinie, spójne dane, realne zdjęcia, aktywność),
- ma stronę, która domyka (kontakt w 20 sekund, oferta bez zgadywania),
- publikuje treści, które odpowiadają na realne pytania klientów,
- i nie odpuszcza po 3 tygodniach.
Ten plan jest właśnie o tym. Zgodnie z wytycznymi pod publikacje: porządne formatowanie, brak linków w tytule i leadzie, zero upychania słów kluczowych i brak „chamskich” wstawek linkowych.
Wytyczne dot. art. spons. na po…
Wytyczne dot. art. spons. na po…
Zanim zaczniesz: pomiar, bo inaczej zgadujesz
Jeżeli po 30 dniach nie wiesz, skąd przyszły telefony i formularze, to nie prowadzisz marketingu - tylko liczysz na szczęście.
Minimum, które warto mieć od dnia 1:
- Google Analytics 4 + Google Search Console.
- Konwersje: kliknięcia „zadzwoń”, wysłanie formularza, kliknięcia maila, przejścia do mapy.
- Monitoring działań w Profilu Firmy w Google (połączenia, wyznaczenie trasy, wejścia na www).
- Spójny NAP (nazwa, adres, telefon) na stronie i w profilach.
W praktyce to 1-2 godziny roboty, a oszczędza tygodnie błądzenia.
Miesiąc 1 (dni 1-30): fundamenty, które dają największy zwrot
1) Strona ma sprzedawać, nie „ładnie wyglądać”
W Zielonej Górze konkurencja w usługach jest zwykle podobna jakościowo. Wygrywa ten, kto szybciej budzi zaufanie i szybciej zbiera kontakt.
Szybka checklista:
- Czy klient w 10 sekund rozumie: co robisz, dla kogo i w jakim obszarze działasz?
- Czy ma na wierzchu: telefon, formularz, godziny, lokalizacja/obszar, „ile to kosztuje” (choćby widełki)?
- Czy są dowody: opinie, realizacje, zdjęcia zespołu/miejsca, proces współpracy, FAQ?
- Czy na telefonie strona ładuje się szybko i nie rozjeżdża?
Tu nie chodzi o „SEO triki”, tylko o elementy, które realnie zwiększają liczbę zapytań, gdy ruch zacznie rosnąć.
2) Podstawowa struktura usług (żeby Google miał co indeksować)
Najczęstszy błąd lokalnych firm: jedna zakładka „Usługi” i 10 linijek tekstu. Potem zdziwienie, że Google wybiera innych.
Lepszy układ:
- osobne podstrony dla głównych usług,
- na każdej: zakres, obszar, proces, FAQ, dowody, CTA,
- sensowne nagłówki i treść bez lania wody.
Jeśli chcesz podejrzeć, jak taki układ wygląda w praktyce (bez „agencyjnego” bełkotu), zobacz opis procesu i zakresu na stronie QuickPick - jest tam dokładnie to, co zwykle porządkuje temat w firmach usługowych.
Wytyczne dot. art. spons. na po…
3) Profil Firmy w Google: dopięcie, a nie „założenie i zapomnienie”
W lokalnych wynikach (mapy) Profil Firmy w Google to często większa dźwignia niż sama strona.
W pierwszych 30 dniach dopnij:
- kategorie (główna + poboczne) dobrane pod realne intencje,
- opis firmy z konkretami, nie „najlepsza jakość i indywidualne podejście”,
- zdjęcia: miejsce, realizacje, zespół, produkty (realne, nie stock),
- sekcja usług/produktów w profilu,
- Q&A: 3-5 pytań, które ludzie faktycznie zadają,
- 1 post tygodniowo (realizacja, komunikat, sezonowość, promocja bez przesady).
4) Spójność danych w sieci (nudne, ale krytyczne)
Jeśli w jednym miejscu masz „Firma XYZ”, w drugim „XYZ Usługi”, a telefon różni się o jedną cyfrę, to Google dostaje sygnał chaosu. W mapach chaos = niższa wiarygodność.
Zrób szybki przegląd:
- strona, stopka, kontakt,
- Profil Firmy w Google,
- Facebook, Instagram, katalogi, wizytówki branżowe.
Miesiąc 2 (dni 31-60): treści i reputacja - ale konkretnie, nie pod algorytm
1) Treści, które w Zielonej Górze mają sens (i ściągają ruch z intencją)
Tu wygrywają tematy „przed zakupem”, czyli takie, które klient sprawdza przed telefonem.
Propozycje formatów (wybierz 2-4 na miesiąc):
- „Ile kosztuje [usługa] w Zielonej Górze i od czego zależy cena?”
(widełki + warianty + co wpływa na koszt) - „Najczęstsze błędy przy wyborze [usługi] i jak ich uniknąć”
(bez straszenia, za to praktycznie) - „Case: jak wygląda współpraca krok po kroku (od pierwszego kontaktu do efektu)”
(anonimowo, ale konkretnie) - „Porównanie rozwiązań A vs B - co lepsze dla firm w Lubuskiem?”
(jeśli to branżowo pasuje)
Uwaga: nie musisz w każdym akapicie wciskać frazy „Zielona Góra”. Wystarczy naturalne ulokalnienie: dzielnice, okolice, obsługiwane miejscowości, kontekst regionu. Wytyczne wprost wskazują, że lokalne encje i odniesienia zwiększają wiarygodność i zmniejszają ryzyko „treści pasożytniczej”.
2) Opinie: najszybszy „lewar” w lokalnych wynikach
Jeśli dziś masz 10 opinii, a konkurent 120, to w mapach zwykle jesteś z tyłu - nawet jeśli robisz lepiej.
Proces, który działa:
- proś o opinię od razu po realizacji (SMS/WhatsApp/mail),
- dawaj prosty link,
- odpowiadaj na każdą opinię (krótko, rzeczowo),
- negatywy: spokojnie, bez emocji, z propozycją rozwiązania.
To nie tylko „pod SEO”. To jest realny wpływ na decyzję klienta, bo ludzie w Zielonej Górze często klikają 2-3 wyniki i czytają recenzje przed telefonem.
3) Lokalne wzmianki i linki: mało, ale sensownie
Nie potrzebujesz 50 linków. Potrzebujesz kilku sensownych:
- lokalne portale (informacyjne, branżowe),
- katalogi branżowe (ale porządne, nie spam),
- partnerzy biznesowi (wzmianka + link),
- wydarzenia lokalne (jeśli bierzesz udział).
I ważne: linki nie mogą wyglądać jak wklejone „na siłę”. Wytyczne jasno mówią, żeby unikać linków w nagłówkach, na początku zdania, blisko siebie w jednym zdaniu i w leadzie.
Miesiąc 3 (dni 61-90): analiza, korekta, dociśnięcie tego, co działa
1) Co mierzyć, żeby nie oszukiwać samego siebie
Po 60 dniach powinieneś widzieć pierwsze sygnały. Nie zawsze „top 3”, ale:
- rosnące wyświetlenia i kliknięcia w Search Console,
- wzrost wejść na podstrony usług,
- wzrost działań w profilu (telefony, trasy, kliknięcia),
- pierwsze leady „z Google”, które wcześniej nie istniały.
Jeśli widzisz ruch, a nie widzisz zapytań, to zwykle problem jest jeden z dwóch:
- strona nie domyka (brak CTA, brak oferty, brak zaufania),
- albo trafiasz w słabe intencje (złe tematy, złe słowa, za szeroko).
2) Mini-audyt konkurencji: szukasz luk, nie kopiujesz
W Zielonej Górze często działa prosta zasada: konkurencja ma „jakoś”, a Ty możesz mieć „porządnie”. Tylko musisz wiedzieć, czego brakuje.
Sprawdź:
- jakie mają podstrony usług (czy mają więcej, lepiej opisane),
- jakie mają FAQ (czy odpowiadają na pytania cenowe i organizacyjne),
- jakie mają dowody (realizacje, opinie, zdjęcia),
- na jakie tematy piszą i skąd łapią ruch.
Jeżeli chcesz ułożyć to metodycznie i nie tracić czasu na zgadywanie, możesz oprzeć się o prosty schemat analizy konkurencji opisany na blogu QuickPick - jest to dokładnie ten typ pracy, który potem przekłada się na sensowne decyzje contentowe: analizie konkurencji w marketingu
3) Optymalizacja: dołóż do zwycięzców, wytnij przegranych
Po 90 dniach robisz dwie rzeczy:
- skalujesz to, co działa (tematy, które dowożą leady; podstrony usług, które konwertują),
- naprawiasz wąskie gardła (strona, która nie domyka; profil bez aktywności; brak opinii).
To jest moment, w którym SEO zaczyna być przewidywalne, a nie „na czuja”.
Najczęstsze błędy firm z Zielonej Góry (które zabijają efekt)
- „Zrobiliśmy stronę” = i koniec. Brak aktualizacji, brak treści, brak dowodów.
- Profil Firmy w Google stoi pusty albo nieodpowiedziane opinie.
- Brak osobnych podstron usług - wszystko na jednej zakładce.
- Pisanie pod algorytm zamiast pod klienta (wodolejstwo).
- Brak pomiaru, więc po 2 miesiącach nie wiesz, co działa.
Jeśli chcesz to zrobić porządnie, lokalnie i bez ściemy
Da się to wdrożyć samemu, ale jeśli liczysz czas i nie chcesz uczyć się na własnych błędach, sensownie jest mieć proces: audyt → plan → wdrożenia → content → reputacja → analiza.
Jeżeli interesuje Cię SEO stricte pod Zieloną Górę (zakres działań, podejście, jak wygląda praca w praktyce), masz to rozpisane w usłudze QuickPick, bez obiecywania „TOP1 za tydzień”: pozycjonowanie stron Zielona Góra
Podsumowanie: plan na 90 dni, który nie jest bajką
W 3 miesiące nie buduje się „imperium”, ale da się:
- postawić fundamenty, które przestają blokować wzrost,
- ruszyć z treściami, które mają sens dla mieszkańców i firm z regionu,
- zebrać opinie i wzmocnić wiarygodność w mapach,
- zobaczyć w danych, co daje leady (i przestać zgadywać).
