W województwie zachodniopomorskim w bieżącym roku zanotowano 6 przypadków wścieklizny wśród dziko żyjących
zwierząt. Niedawno zakończono akcję szczepienia lisów przeciwko tej chorobie. Leśnicy nie zawsze są z tej
akcji zadowoleni. Zdaniem łowczego RDLP Szczecinek Kazimierza Wekseja, szczepienia ochronne powodują
nadmierne zwiększanie się populacji lisów i innych drapieżników, a w konsekwencji, zmniejszanie stanu
kuropatw, bażantów i zajęcy.
Lis, jenot i borsuk nie mają naszym terenie naturalnego wroga - powiedział Kazimierz Weksej. - Szczepienia
powodują, że mogą się rozmnażać w nadmiernych ilościach, a myśliwi dość niechętnie strzelają do tych
drapieżników. Brak selekcji naturalnej a także nadmiar pożywienia nie są w tym przypadku zjawiskami
korzystnymi.
Są również zwolennicy szczepień, którzy twierdzą, że eliminacja wścieklizny w lesie jest ze wszech miar
korzystna. Ich zdaniem zdrowa zwierzyna nie zagraża ludziom, a jej nadmiar mogą bez żadnych przeszkód
eliminować myśliwi.
Reklama
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze