Często słyszymy o wypadkach na przejściach dla pieszych. Na przejściu, pieszy ma zawsze pierwszeństwo, ale są takie miejsca, gdzie zarówno pieszy jak i kierujący pojazdem sądzą, że maja pierwszeństwo. Na wysokości apteki przy ulicy Koszalińskiej niedawno oznakowano przejście dla pieszych. Oznakowanie poziome jest wykonane dobrze. Natomiast znak pionowy, ostrzegający kierujących o zbliżaniu się do przejścia jest widoczny z odległości jednego metra, bo zasłaniają go bujne gałęzie drzew. W tej sytuacji o wypadek nietrudno, tym bardziej, że przejście przecina zatoczkę, na której stale parkują samochody zasłaniają kierującym i pieszym widok na jezdnię. Kierujący dojrzy pieszego w chwili, gdy ten jest na połowie jezdni, a pieszy zauważy samochód dopiero bezpośrednio przed przejściem i nieszczęście gotowe. W tym miejscu obowiązuje prędkość przewidziana dla terenu zabudowanego, czyli 60 km/godzinę. Kierowca w opisanej sytuacji nie ma szans na zatrzymanie pojazdu. I kto tu stworzył zagrożenie?
O innym niebezpieczeństwie powiadomili na mieszkańcy bloku przy ulicy Koszalińskiej 62. Wprawdzie rzecz dotyczy drogi osiedlowej, gdzie obowiązuje prędkość do 20 km/godzinę, ale i tu o nieszczęście nietrudno. Ładna, osiedlowa alejka obsadzona gęstymi krzakami, bezpośrednio wychodzi na jezdnię. Alejką biegają dzieci i w każdej chwili rozbawiony dzieciak może wybiec wprost pod nadjeżdżający samochód. Apelujemy do kierowców o rozwagę na drogach osiedlowych, gdyż z zasady tam często bawią się dzieci.
Reklama
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze