Reklama
Piłkarze Darzboru w przedostatnim meczu w tej rundzie rozgrywek przełamali złą passę i zaczęli wreszcie strzelać bramki. W meczu z Dębem Dębno strzelili aż cztery. Od pierwszych minut rozpoczął się napór gospodarzy. Goście przyjęli taktykę szybkiej kontry. Jednak już w 13 minucie po strzale Chicewicza trener gości musiał zmienić taktykę. Gospodarze ciągle atakowali i... marnowali sytuację za sytuacją. W 30 minucie Hrymowicz nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem. PO tej akcji obudzili się piłkarze z Dębna i po szybkiej kontrze bramkarz gospodarzy był w opałach. W 38 minucie bramkarz gości popełnił kardynalny błąd. Wykopując piłkę pośliznął się na mokrej nawierzchni, a piłka trafiła pod nogi stojącego tuż obok Chicewicza. Ten bez namysłu posłał ją do siatki. Tuż po przerwie na polu karnym obrońca Darzboru faulował atakującego Kętowicza. Sędzia podyktował rzut karny, który pewnie na bramkę zamienił Majchrzak. Z uzyskanej bramki goście cieszyli się tylko przez 8 minut do chwili, w której Hrymowicz silnym strzałem pokonał ich bramkarza. W dalszej części meczu obie drużyny grały ofensywnie, ale napastnicy wykazywali się bardzo nikłą skutecznością. W 67 minucie na polu karnym gości faulowany był Adamowicz. Rzut karny na bramkę pewnie zamienił Sochalski. Do ostatniego gwizdka kilkuset kibiców oglądało napór gospodarzy i szybkie kontry gości, ale już nic się nie wydarzyło. Dąb był drużyną słabszą, ale trzeba przyznać, że wykazał olbrzymią wolę walki. Mecz rozgrywano w zmiennych warunkach atmosferycznych, często padał deszcz.
Reklama


Napisz komentarz
Komentarze